Zaloguj się przez Facebooka! Zarejestruj się!

~sex6drugs6rockandrol | użytkownik

imię i nazwiskoweronika&katarzyna. adreswawa zarejestrowany15.05.2008 @20:44:48 ostatnio na stronie17.02.2011 @21:58:19

na kiepskich zdjęciach okruchy dawnych dni.


*
Za mądra dla głupich
A dla mądrych zbyt głupia
Zbyt ładna dla brzydkich
A dla ładnych za brzydka
Za gruba dla chudych
A dla chudych za gruba.

Spróbuj się domyślić gdzie to mam, no gdzie?!





kontakt i statystyki
emaile-mail ukryty
digarty132 komentarze2222 posty na forum0

komputer / sprzęt
Sony DSC H1

dodaj komentarz
Aby dodać komentarz musisz się zalogować.

Jeśli nie masz jeszcze konta w digarcie, załóż je lub zaloguj się Facebookiem!
 
Zaloguj się przez Facebooka! Załóż konto w digart.pl Zaloguj się do digart.pl
komentarze
~malutek    23.02.2010 @18:13:46
wielkie dizeki
~musiej    23.02.2010 @13:43:06
aparat to 50letnia Exakta, pierwszą kliszę nim zrobiłem, służy też jak widać jako rekwizyt. Kolory, bo przez nie te zdjęcia wstawiłem Zapraszam do kolejnych.
_______
Milionem chwil, skąpanych w ciepłym mleku
Jak płatki na zbożu rozrzuconych
Patrz...
~JanMajdaniec    22.02.2010 @22:47:18
Te osoby odważne, opowiadające się za małżeństwem, bardzo często łamią tą przysięgę. Odwaga może się przydać w bardziej ekstremalnych sytuacjach, co do zawierania małżeństwa, myślę że czysty heroizm ma tutaj mało wspólnego, natomiast rozwaga, dojrzałość i odpowiedzialność, jak najbardziej. Oczywiście małżeństwo to początek zupełnie nowej drogi, więc i strach przed nią jest oczywisty, a stawianie mu czoła to coś zupełnie naturalnego.
Jeśli chodzi o osoby samotne to bardzo generalizujesz mówiąc, że są jednostkami egoistycznymi i stawiającymi dobra materialne ponad wszystko. Małżeństwo jest takim samym powołaniem, jak kapłaństwo. Nie każdemu jest dane, jedni znoszą dzielnie odnajdując w tym sens, inni nie. Oczywiście jak pisałaś, jest wiele osób, które się zamykają na to z wielu powodów, mam do takich szacunek, bo znają swoje możliwości i są szczerzy, a przecież i tak wiele się może w ich życiu zmienić.
Na związek nie patrzę w pierwszej kolejności jako na pasmo kompromisów i wyrzeczeń, ponieważ w tym kontekście nie stanowią one istoty tylko wiążą się z nią. Pasmo kompromisów i wyrzeczeń bardziej pasuje mi do zawodu dyplomaty niż pary. W związku istotą jest uczucie, bo to właśnie ono nadaje odpowiedniej wymowy wspomnianym przez Ciebie wyrzeczeniom i kompromisom. Gdyby natomiast nie było uczucia, same wyrzeczenia i kompromisy byłby zupełnie oderwane z kontekstu stanowiąc "sztukę dla sztuki". A uczucie w związku ma być odwzajemniane, dlatego wciąż upieram się przy tych obustronnych korzyściach- sformułowaniu, które chyba mało przypadło Ci do gustu.
Nawiązując do miłości partnerskiej, mam inne stanowisko w tej kwestii i nie uważam, że należy stawiać ją jako "główną". Myślę, że list do Koryntian to właśnie przesłanie tej miłości, którą możemy stawiać za wzorcową, "korzenną".
~JanMajdaniec    21.02.2010 @20:57:35
Gdyby związek partnerski nie polegał między innymi na obustronnym czerpaniu korzyści, dopiero wtedy można by było myśleć o użyciu określenia "pasożytnictwo". Partnerstwo wiąże się przecież ze wzajemnością, a wzajemność mówiąc prosto, to dawanie i otrzymywanie. Poza tym, darząc kogoś uczuciem, naszym osobistym celem jest szczęście tej osoby, a przecież dając je, sami również jesteśmy usatysfakcjonowani i spełnieni. Sprawa komplikuje się znacznie, gdy adresat naszych uczuć nie jest jednocześnie ich odbiorcą, innymi słowy wcale nie potrzebuje abyśmy to właśnie my nieśli mu te szczęście, bo znajduje je poza nami. Tutaj zaczyna się problem nieodwzajemnienia, który również można przeskoczyć, ale wymaga on dużej dojrzałości emocjonalnej i jest zawsze egzaminatorem sprawdzającym czy nasze uczucie to zwykła namiętność czy coś więcej.
Jasne, że związki z przymusu są żałosne, dlatego napisałem że prawdziwa zadość staje się ze szczerego odwzajemnienia a nie konieczności.
Nawiązując do "miłość to bycie z kimś cały czas z jego problemami i radościami, ponad wszystko i to właśnie takie czyny o tym świadczą!" Nie do końca się z tym zgodzę. Myślę że miłość to bardziej umiejętność opuszczenia kogoś, gdy nas poprosi ale przy tym stała, nienachalna obecność przy nim, niekoniecznie fizycznie. Oczywiście wspólne podejmowanie życia jest również ważne, jednak nie wszystkim jest to dane. Nie każdy może przebywać z tą jedną uwielbioną osobą tak, by mieć wielki komfort dzielenia wszelkich problemów i radości w godny sposób.
Kochanie "w myślach" a tłumienie namiętności to dwie różne sprawy. Tłumienie uczucia to okłamywanie siebie samego, które moim zdaniem często ma dobre zastosowanie, ale nie chciałbym tego teraz rozwijać. Kochanie "w myślach" to kochanie, które już od początku rezygnuje ze wzajemności i skupia się na wspomnianym przeze mnie wcześniej czynieniu a nie wygłaszaniu. A czynić miłość możemy na prawdę bardzo niezauważalnie, co wcale nie znaczy że nieskutecznie.
Co do przytoczonego przez Ciebie listu od Koryntian, zgadzam się że to bardzo piękny, dający do myślenia tekst. Jest dość uniwersalny, interpretować można go różnie, a zakochane pary często czynią z niego swoje credo, myśląc że to tekst o nich. Ty piszesz o świadomości, że ktoś nas kocha i że my możemy kochać kogoś i zapewne w tej świadomości chcesz odnajdywać istotę tego przekazu. A co jeśli po prostu kochamy ? Dla mnie list do Koryntian to bardziej przesłanie pewnego stanu ducha, w którym człowiek zwracając się ku światu, czyni dobro- miłość. W tym przypadku jest to głoszenie słowa bożego, świadectwo miłości.
~pineskaZdreadem    21.02.2010 @17:59:21
dziękuję ;D
_______
'jeszcze coś, a już w ogóle nienawidzę jebanych pseudo-artystów w artystycznych szalikach i torbach z londynu.'
http://www.digart.pl/zoom/687516/pogarda_dla_ziemniaka.html
~Prophet79    21.02.2010 @14:47:08
thx za kom.
_______
"To co widzimy i co nam się zdaje jest snem i snem pozostaje"
POZDRAWIAM. i zapraszam również do mnie. http://prophet79.digart.pl/
~JanMajdaniec    20.02.2010 @22:27:15
Myślę, że miłość pojmujemy na różne sposoby. Oczywiście można też zajrzeć do pewnych książek, gdzie dokładnie opisana jest jej definicja, a stosując się do niej możemy mówić- kochamy. Wracając do ojca i matki, nie napisałem nigdzie, że matka ma kochać mocniej niż ojciec. Zaznaczyłem natomiast, o czym Ci teraz przypominam, że miłość matki jest bardziej archetypiczna, co nie wynika z mojego widzimisię, do którego podpinam tłuste definicje, ale z powszechnie znanych prawd. Co do rodzenia dzieci, chciałem zaznaczyć, że między kobietą a jej pociechą, jeszcze przed narodzinami nawiązuje się wyjątkowa więź emocjonalna, która mężczyźnie nie jest dana, nie dlatego bo ja tak piszę, tylko dlatego bo taka jest natura i ani Ty ani ja nie poradzimy na to nic. Ja w odróżnieniu od Ciebie nie myślę, że to coś prymitywnego, wręcz przeciwnie, to wspaniały dar od natury powierzony właśnie kobiecie, a wynikające z niego uczucie jest uczuciem pierwotnym ale przy tym wzniosłym oraz przepięknym. Jednocześnie zaznaczam, że nigdzie nie ujmuję czci mężczyźnie.
To co byśmy "stricte" miłością nazwali, może się nie pokrywać. Jednak myślę że na pewno wspólnym mianownikiem może być zwyczajne czynienie dobra, bo to "zwyczajne" na ogół bywa o wiele prawdziwsze od tego "niezwyczajnie". Myślę, że miłość jest zwyczajna, tak samo jak fala po wrzuconym do jeziora kamyku a wszystkie uczucia burzliwe, nieokiełznane i tak bardzo nadzwyczajne to raczej namiętności- bardzo przyjemne epizody w życiu człowieka, ale dość irracjonalne i często hiperbolizowane.
W związku partnerskim, jak sama nazwa wskazuje, obustronne korzyści odgrywają istotną rolę, to jasne jak słońce. Znacznie trudniej jest kochać nie mówiąc o tym. Wyznając miłość, poniekąd pociągamy kogoś do moralnego zobowiązania i marzymy o tym by stała się z niego zadość nie z konieczności lecz ze wzajemności, czy tak nie jest ? Zakochani przecież tak pragną by ta jedyna osoba była zawsze u ich boku, można powiedzieć- "cóż za egoizm". I tutaj z przyjemnością mogę powrócić do zagadnienia strachu. Czy na prawdę nie wyznając uczucia jesteśmy tchórzami ? jeśli już tchórzami, to na pewno nie egoistami. Myślę sobie, że osoba która na prawdę kocha, bardziej CZYNI miłość niż ją wygłasza. A ludzie czyniący miłość pozostają często niezauważeni. I to jest ten tragizm i piękna kameralność, której wyznawcą chciałbym być.


Jeśli chodzi o seks, myślę że wcześniej czy później jest on istotnym punktem związku, który pierwotnie ma być pojmowany jako preludium do utworzenia podstawowej komórki społecznej jaką jest rodzina.

Jak wyobrażam sobie swoje życie ? chciałbym dużo podróżować i nikomu nigdy nie wyrządzić krzywdy (to bardzo egoistyczne, bo zawsze jak ranimy kogoś, mamy potem wyrzuty sumienia- ja ich mieć nie chcę, bo to znacznie poprawi komfort mojego życia wewnętrznego)
ostatnio edytowane: 2010-02-20 22:48:42
~JanMajdaniec    20.02.2010 @20:01:51
Miłość matki do dziecka jest na tyle wiarygodna, ponieważ ma podstawy w instynkcie. Matka zabijająca dziecko to już obszar patologii więc nie widzę potrzeby aby przytaczać takie skrajności o ile chcemy dyskutować o normach a nie wykroczeniach. Mówię o miłości matki, pomijając ojca, gdyż to właśnie ta pierwsza pierwotnie jest z dzieckiem najmocniej związana, od samych narodzin które przeżywa równie znamiennie, co samo dziecko. Miłość ojcowska jest pewnym uzupełnieniem, równie ważna i potrzebna, jednak za przykładne uważam jednak uczucie matki. Oczywiście nie dyskryminuję mężczyzn, bo jaki miałbym mieć niby w tym interes, w końcu sam jestem jednym z nich. Miłość jako taką możemy tłumaczyć na wiele sposobów- to może być stan ducha, z którym zwracamy się ku światu lub zamykamy w sobie, miłością może być oddanie drugiemu człowiekowi bez potrzeby czerpania profitów tak jak na przykład robią to misjonarze, siostry zajmujące się umierającymi, wolontariusze- podziwiam takich ludzi. Oni czerpią siłę z tego co robią. Jeśli natomiast mówimy o parach, czyli osobach dobierających się na płaszczyźnie płciowej, nie sądzę aby kierowało nimi takie uczucie, które można nazwać miłością. To bardziej zew natury, pierwotna siła, jedna z silniejszych, bez której nie ma mowy o trwałości gatunku. Miłość jeśli już, jest dla mnie czymś dojrzałym, wynikiem długiego procesu, który uważam niewiele ma wspólnego z płciowością.
~pendeho    20.02.2010 @14:31:14
no przykro mi. moze inni tez nie zauwaza.
~pendeho    20.02.2010 @14:27:48
nie to raczej nie to. moze powieksz sobie. sama nie wiem jak ci pomoc co bys zauwazyla. wyglada troche jakby siersc na obiektywie.
~pendeho    20.02.2010 @14:24:31
jak nic nie widzisz to ja juz nie pomoge
~JanMajdaniec    20.02.2010 @13:23:01
A myślisz, że człowiek to na prawdę jedność psychofizyczna a nie tylko sama cielesność ? skoro miłość i inne, da się wytłumaczyć naukowo, można więc podpiąć się pod słynne już stwierdzenie, że to tylko chemia, a więc "cielesność" a nie duchowość.
Czy jesteś pewna, że odrzucenie boli mniej niż świadomość niespełnienia na płaszczyźnie uczuciowej ? Jeśli miłość istnieje to za prawdziwą uważam tylko miłość matki do dziecka, to uczucie na całe życie. Co do ukrywania własnych emocji, myślę że nie stajemy się przez to ubożsi duchowo, bo co innego zabijać je, a co innego nie ujawniać i starać się kontrolować, a jeśli już inwestować to z rozwagą.
~JanMajdaniec    20.02.2010 @02:24:26
Tłumienie uczuć w sobie jest na pewno bardzo bolesne. Czy zabijamy tym samym część siebie? nie wiem, możliwe że tak, jednak patrząc z drugiej strony, możemy wówczas stworzyć bogaty, wewnętrzny świat- po jakimś czasie spoglądamy na wszystko przez jego pryzmat i czujemy się panami własnych namiętności, które niczym ujadające psy, są teraz na smyczy i to my je prowadzimy a nie one nas. Co do miłości i jej uśmiercania to myślę, że o wiele większą i największą zbrodnią jest targnięcie się na życie drugiego człowieka, ktoś mógłby powiedzieć, że miłość to życie, bo tylko życie w miłości ma prawdziwą wartość- moim zdaniem to bardzo naciągane.
~JanMajdaniec    19.02.2010 @19:08:43
Nie czytałem tej książki, ale jak najbardziej zgadzam się z tym co napisałaś. Nie wiem jak to opisywał Cohelo, ale moim zdaniem zastąpienie emocji strachem jest jak najbardziej uzasadnione i chociaż dla wielu ludzi to pewnie pierwszy stopień do zniewalania siebie samych, to jednak ja chciałbym postrzegać to nieco inaczej, jako coś mniej szkodzącego, a bardziej przydatnego, szczególnie gdy pod uwagę bierzemy emocje, które domagają się odwzajemnienia lub przynajmniej akceptacji- miłość ( w którą osobiście nie wierzę ). Rozumiem ludzi, którzy boją się okazywania uczuć, bo nie ma nic gorszego od zawodu na tej płaszczyźnie, kiedy to poprzez bezwzględną szczerość obnażamy samych siebie przed inną osobą, nie widząc przy tym, czy za chwilę otrzymamy bolesny cios na nagie ciało, czy zostaniemy przyjęci z otwartymi ramionami. Uważam, że ludziom nie należy ufać do tego stopnia aby w sposób szczery i bez żadnego strachu, okazywać własne emocje, bo można się na tym bardzo mocno przejechać. Pozostaje nam obserwowanie, działanie z ukrycia, przeżywanie uczuć potajemnie i bezszelestnie, to o wiele trudniejsze ale i bezpieczniejsze- cierpimy, z własnego strachu? jeśli tak, to musi to być lęk przed śmiercią z miłości. Myślę że nie warto.
ostatnio edytowane: 2010-02-19 19:10:01
~JanMajdaniec    19.02.2010 @02:17:13
Myślę, że strach to na tyle istotne uczucie, że nie należy go nadużywać, bo wtedy łatwo stracić orientację i w na prawdę istotnych momentach, które wymagają od nas poczucia trwogi i zachowawczej reakcji na nią, nie czujemy nic, a wtedy robi się niebezpiecznie przede wszystkim dla nas. Jest też takie ciekawe powiedzenie mówiące o tchórzu jako o bohaterze, któremu trochę nie wyszło i odwrotnie- bohater jako tłuk, który miał odrobinę szczęścia. A więc Ty również nie generalizuj, a przed szukaniem schodów do nieba znajdź dobry sklep ze spadochronami i zaopatrz się w jeden, może się przydać
~musiej    18.02.2010 @21:55:19
miło mi że się podoba ;D
_______
Milionem chwil, skąpanych w ciepłym mleku
Jak płatki na zbożu rozrzuconych
Patrz...
~JanMajdaniec    18.02.2010 @19:20:05
skoro ciekawość to pierwszy stopień to sex drugs i rock and roll są prawdopodobnie ostatnim, ale my się piekła nie boimy, bo to wymysł kościelnej propagandy z czasów średniowiecza, a my żyjemy w erze rock and roll !
~JanMajdaniec    18.02.2010 @02:16:13
a więc pozwól że oficjalnie zmienię temat rozmowy i jeszcze raz spytam o to samo ;]
~JanMajdaniec    17.02.2010 @21:39:30
a Ty to Kasia czy Weronika ?
~JanMajdaniec    16.02.2010 @21:34:07
dla Ciebie i dla kogo ?
~jadeitek    04.01.2010 @22:45:25
nmzc
~malutek    03.01.2010 @18:11:12
dizeki za nalot, czekam na kolejne twoje nowe
~Marcinusss    12.12.2009 @08:00:01
Hejka no juz nie długo cos dodam zbytnio zaniedbalem DA 1356 zdjec znajomych mam do obejrzenia a wszystko przez założenie firmy i nie sadziłem ze az tyle nie bede miał czasu na pasje ale spoko spoko cos znajde albo zrobie pozdrawiam
_______
Dziękuje tzn oceniam. Pozdrawiam
~Natala17    07.12.2009 @19:08:39
no ma się rozumieć, że do matur.. hehe! lepiej chodzić.. ^^
tak, pisałam .. ;D poszły dobrze.. ;D ale zawsze mogły pójść o wiele lepiej ^^ a jak Tobie poszły?? ;> : )
_______
.ιllιlı. Nie ważne jaki masz sprzęt! Ważne jest to że potrafisz zrobić rewelacyjne zdjęcie tym co posiadasz! .ιllιlı.
~Natala17    06.12.2009 @17:52:37
heej! (Weroniko czy Katarzyno) ?? xd no jasne, że pamiętam! widzę, że zaczęłaś już odliczać hehe

a u mnie jest tylko duużo mam nauki.. ;/ ale jeszcze chwila i już są święta.. a co u Ciebie?
ostatnio edytowane: 2009-12-06 17:53:16
_______
.ιllιlı. Nie ważne jaki masz sprzęt! Ważne jest to że potrafisz zrobić rewelacyjne zdjęcie tym co posiadasz! .ιllιlı.
Poprzednia strona 1 2 3 4 5 6 ... 18 Następna strona
© 2001-2017 Grupa Onet.pl SA - digart.pl v.6
RSS Wszelkie materiały i wypowiedzi zamieszczone w serwisie należą do ich autorów. Grupa Onet.pl S.A. i zespół digart.pl nie odpowiadają za ich treść.
strona główna | regulamin | zasady korzystania | faq | załoga | RSS | reklama | kontakt